6.03.2016

Być kobietą 2.0

W tym samym miejscu, bo w Sali Obrad Rady Miasta Krakowa, w prawie niezmienionym gronie, z tej samej okazji – bo to Dzień Kobiet, o tych samych sprawach – bo o niezbywalnym prawie do publicznej przestrzeni, według tego samego scenariusza. Krakowianki 50+. A jednak znów inaczej…
Początek konferencji pod dyktando kawalera i pełno młodziuteńkich dziewczyn w krakowskich strojach?
Tak. Ten kawaler to Kawaler Orderu Uśmiechu, a krakowianki z Małych Słowianek mają „dopiero” 40 lat.
Kolejne, coroczne, tradycyjne, bo ósme już spotkanie rozpoczęłyśmy od wsłuchiwania się w chóralny śpiew o Krakowie.

Władysława Maria Francuz – Kawaler Orderu Uśmiechu, krakowianka z Dębnik, magister inżynier budownictwa, doktor nauk humanistycznych, profesor oświaty, adiunkt Politechniki Krakowskiej, założycielka Zespołu Pieśni i Tańca „Małe Słowianki”, koordynatorka Uniwersytetu Trzeciego Wieku PK, członkini Krakowskiej Rady Seniorów – mówiąc „o potrzebie aktywności nie tylko fizycznej”, swoje rozważania odniosła do narzędzi myślenia, które za Edwardem de Bono nazwała kapeluszami w sześciu zasadniczych kolorach. Czerwony kapelusz myślowy noszą osoby, które kierują się emocjami, czarny – pesymiści, żółty – optymiści, zielony – osoby lubiące zmiany i szukające nowych możliwości doskonalenia siebie i otoczenia, biały – wierzący tylko faktom i liczbom, a niebieski – ludzie zrównoważeni i refleksyjni. Jeśli te „nakrycia głowy” zmienia się do konkretnych zadań, przypatrując się sprawie pod różnymi kątami, trudne zadania można rozwiązać łatwiej i rozsądniej. W rozważaniach psychologa Władysławie Marii Francuz zabrakło dwóch kolorów kapeluszy: złotego i srebrnego oraz „czapki niewidki”. Złotego dla przekonanych, że stworzono ich do sprawowania władzy, srebrnego dla mających doświadczenie. Czapka niewidka byłaby potrzebna po to, by najpierw się rozejrzeć w sytuacji i dopiero po namyśle założyć odpowiedni kapelusz. Zdaniem W.M. Francuz wszystkie kolory kapeluszy dostępne są dla każdego. Można i trzeba je zmieniać, choć na srebrny trzeba sobie zasłużyć. Życiowa wiedza nie zwalnia nikogo od ciągłego zdobywania nowych wiadomości i umiejętności dla rozwoju własnej osobowości, dla własnej satysfakcji bez względu na wiek, a także dla zachowania doskonałych więzi międzypokoleniowych.

Ewa Okoń-Horodyńska – profesor nauk ekonomicznych, profesor zwyczajny UJ, kierownik Katedry Ekonomii i Innowacji UJ, ekspert Strategii Miasta Krakowa, była wiceminister w Ministerstwie Nauki, wiceprzewodnicząca Komitetu Naukoznawstwa PAN, dyrektorka International Network of Women Engineers and Scientists na Europę Centralną i Wschodnią – przypomniała antymotywujące dla kreatywnych kobiet stwierdzenie George’a Bernarda Showa, iż „kobiety, które myślą, to najczęściej te, o których się nie myśli”. Innowacja wymaga nieustannego myślenia, i to niekonwencjonalnego, prowadzącego do zmiany sposobu działania, przekształcania nowej idei w nieznany dotąd produkt, proces lub metodę, by ostatecznie osiągnąć lepszą jakość życia. Można zadać banalne pytanie, co mogły lub mogą zrobić kobiety w sprawie innowacji, wypychane z tego procesu najpierw przez koncepcję determinizmu biologicznego, a potem kulturowego. Ich wkład w rozwój nauki i innowacji od najdawniejszych czasów – choć celowo niedostrzegany i nawet dyskryminowany, co dosadnie opisano w kultowej już książce „Efekt Matyldy” – jest niepodważalny. A zdarzało się, i to nierzadko, że nagrody Nobla otrzymywali mężczyźni, choć twórczyniami nagrodzonych pomysłów były kobiety. Tak było z rozszczepieniem jądra atomu, z eksperymentem łamania parzystości w rozpadach jądrowych beta, w rentgenografii strukturalnej, z zaobserwowaniem pulsarów, itd. Wszystko w XX w.… Mimo to kobiety przyspieszają przebijanie „szklanego sufitu”, odklejają się od „lepkiej podłogi” i zatykają „cieknący rurociąg”, blokując marnowanie ich wiedzy i talentu. Pierwszą programistką była kobieta, od niej zaczęła się epoka języka cyfrowego. Kobietom zawdzięczamy ogrzewanie centralne, słoneczne i samochodowe, zmywarkę do naczyń, strzykawkę, maszynę do robienia lodów, schody ewakuacyjne, tratwę ratunkową, sprzęt do laserowej operacji zaćmy, cały system analizy optycznej, jednorazowe pieluchy, nosidełka dla dzieci, papierowe torby na zakupy (i maszynę do ich wytwarzania), gry planszowe i wiele innych. Kobiet kreatywnych i wynalazczyń nie brak i w Polsce, dominują w biotechnologii (np. Anna Podhajska). 16 proc. wynalazków należy do Polek. Potrzeba, by te pomysły przekształciły się w innowacje!

Bożena Burzyńska – pediatra, neonatolog, kierownik oddziału Patologii Noworodka Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego im św. Ludwika w Krakowie – martwi się, że zdrowie kilku tysięcy krakowskich noworodków urodzonych w czasie jej dyżurów jest zagrożone. Jej zdaniem od kilku lat problem nadwrażliwości na pole elektromagnetyczne stał się namacalny. Wywołuje ono objawy ze strony układu immunologicznego, pokarmowego i nerwowego, gorączki, bóle głowy, brzucha, wymioty, niegojące się zmiany skórne, lokalne przegrzanie tkanek i wiele innych. Wiąże się również ze wzrostem ryzyka zachorowania na choroby nowotworowe. Dzieci wrażliwe na pole elektromagnetyczne są niespokojne, źle sypiają, a zatem są przewlekle zmęczone, osłabione, szybko się męczą, mają trudności z koncentracją. Powoduje to wykluczenie całych rodzin z życia, z korzystania z transportu miejskiego, spacerów na wolnym powietrzu, basenów, hal sportowych i widowiskowych, kin, sklepów a nawet ze szkoły czy przedszkola, co rodzi ogromne problemy. W naszym społeczeństwie jest wiele osób niepełnosprawnych, borykających się z różnymi barierami. Niektóre z tych barier zgodnie z prawem budowlanym mamy obowiązek usuwać, jednak osoby z nadwrażliwością elektromagnetyczną są pozostawione same sobie. Wszechobecne PEM wywołuje u nich objawy chorobowe, powoduje, że nie mogą normalnie żyć. Bożena Burzyńska uważa zatem, że trzeba szerzyć wiedzę, głośno sprzeciwiać się ograniczeniom życiowym, które przed osobami nadwrażliwymi stawia elektrosmog. Problem ten nie dotyczy tylko innych, może dotyczyć nas, naszych rodzin, dzieci, wnuków.

Barbara Stuhr – skrzypaczka, założycielka kwartetu smyczkowego AMAR CORDE, jedna z pierwszych artystek stanowiących zalążek Capelli Cracoviensis, w której koncertowała jako kameralistka i solistka, pracowała w Krakowskiej Orkiestrze Polskiego Radia i Krakowskiej Filharmonii, była wieloletnia członkini krakowskiego stowarzyszenia „Muzyka Centrum” i skrzypaczka Krakowskiego Kwartetu Obojowego, w 1998 r. wraz z mężem i grupą przyjaciół założyła Stowarzyszenie Wspierania Onkologii „UNICORN”, w zarządzie którego obecnie zasiada. Prowadzi Centrum Psychoonkologii „Zielony Dół”, gdzie pomaga się chorym na nowotwory i ich rodzinom. Centrum cieszy się szerokim wsparciem społecznym, ale jego zawsze jest za mało, więc Barbara Stuhr zwróciła się do uczestniczek spotkania z prośbą o propagowanie tej działalności. Doświadczenie wyniesione z wieloletniego kontaktu z osobami chorymi pomogło pani Barbarze w trudnych chwilach, gdy jej najbliższa rodzina stanęła w obliczu choroby nowotworowej, dlatego zachęcała wszystkie panie do zainteresowania się działaniami UNICORNU.

Róża Thun – właściwie Róża Maria Barbara Gräfin von Thun und Hohenstein, córka hrabianki Marii Karoliny Plater-Zyberk z Wabolu herbu Plater i profesora Jacka Woźniakowskiego, działaczka i publicystka, była studencka działaczka opozycyjna, członkini Klubu Inteligencji Katolickiej, posłanka do Parlamentu Europejskiego z województw małopolskiego i świętokrzyskiego – podkreślała niezaprzeczalną wartość UNICORN-u jako bardzo ważnej społecznej działalności w tych sferach, które wydają się zaniedbywane instytucjonalnie. Zdaniem posłanki energia kobiet 50+ może być wykorzystana do dobrego zarządzania swoim życiem, pomocy dzieciom i wnukom oraz opieki nad swoimi rodzicami. Przez wieki kobiety żyły w cieniu mężczyzn, chociaż były obdarzone porównywalnymi talentami. Przytoczyła przykład utworów Fanny Mendelssohn, siostry Felixa, które dopiero dzisiaj oceniane są na równi z utworami brata. Stwierdziła, że choć dzisiaj barier takich nie ma, to jednak o uznanie kobiety nadal muszą walczyć.

Marta Patena – Kolejne spotkanie pań w krakowskim magistracie za nami. Doświadczenie, które zdobyłyśmy do tej pory jako Krakowianki 50+, nie może i nie powinno wystarczać do dalszego życia. Musimy być kreatywne i innowacyjne, mieć pomysły, o których nasze babcie mówiły, że „są z piekła rodem”, nieracjonalne i absurdalne. To co znane i powszechne nie kreuje rzeczywistości. Wciąż mamy zapał, chęci i energię, musimy zadbać tylko o zdrowie.
I jedynie to powinniśmy robić w konwencjonalny sposób. Reszta zadań wymaga od nas niekonwencjonalnego podejścia. Bądźmy wszystkie Kobietami 2.0!

Dziękuję wszystkim Paniom za uczestnictwo, a Małym Słowiankom za uświetnienie naszego spotkania.

8.03.2015

Spełnione dbają o innych

Już po raz siódmy z okazji Dnia Kobiet w magistracie odbyło się spotkanie pań „Krakowianki 50+”. W niedzielnie południe panie dzieliły się doświadczeniem życiowym, wiedzą i talentami. Tym razem podkreślały, że zależy im nie tylko na spełnieniu zawodowym, ale także na zdrowiu i bezpieczeństwie najbliższych, bo uzasadniony rozwój nowych technologii musi być zrównoważony i nie może nam szkodzić, a na co dzień dbajmy o zdrową dietę i ruch, bądźmy wyrozumiałe i dobre.
foto: Magda Langer

CZYTAJ WIĘCEJ >>>

8.03.2014

Prawie wszystkie zakochane w Krakowie, niektóre z wzajemnością

Już szósty raz panie spotkały się w krakowskim magistracie z okazji Dnia Kobiet. Prawie wszystkie chciałyby pochwalić się miłością do naszego miasta i opowiedzieć, jakie są jej konsekwencje, ale czas pozwalał na wysłuchanie tylko kilku krótkich wypowiedzi. Tym razem dowiedziałyśmy się od naszych koleżanek o źródłach i roli ich wewnętrznej harmonii, o przyszłości architektonicznego ładu Krakowa oraz szacunku dla jego historii zaklętej w muzealnych dziełach, a także o artystycznym kształtowaniu krakowskiej przestrzeni.

CZYTAJ WIĘCEJ >>>

8.03.2013

Jest, jak kolorowy pieprz, przyprawą życia

Już po raz piąty w Sali Obrad Rady Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa odbyło się spotkanie pań „Krakowianki 50+”. Co roku, prowokowane Dniem Kobiet, reprezentantki różnych grup zawodowych i społecznych, przedstawicielki świata nauki, kultury i biznesu, kobiety mediów oraz animatorki życia publicznego rozmawiają o różnych aspektach życia, o potrzebie i możliwościach działania oraz prawie do zagospodarowania przestrzeni publicznej dla tej grupy mieszkanek naszego miasta.

CZYTAJ WIĘCEJ >>>

8.03.2012

Opozycja jest kobietą

W niedzielę 11 marca jak co roku odbyło się w magistracie spotkanie pań pod hasłem „Krakowianki 50+”. Tym razem sięgnęłyśmy pamięcią trzydzieści lat wstecz, gdy nasze koleżanki zasługiwały na miano „dziewczyn wywrotowych”. To dzięki nim zmieniła się rzeczywistość. W tamtych czasach, w PRL-u, z okazji 8 marca otrzymywałyśmy różne upominki: paczkę kawy, rajstopy, krem albo goździka. Nie tęsknimy do nich. W niedzielę odśpiewałyśmy „Sto lat”, oddając hołd działaczkom opozycji demokratycznej. Wiwat normalne czasy!

CZYTAJ WIĘCEJ >>>